wtorek, 22 stycznia 2013

9

- Harry co ci odbiło? Louis to twój najlepszy kumpel, przecież każdy wie, że by cię nie zgwałcił w kiblu ani żadnym innym miejscu-powiedział zły Zayn
-Hazziątko, gdzie uciekasz?!?! Masz nowe fantazje erotyczne!!?!?!- słyszeliśmy krzyk Lou
- Malik może Styles rzeczywiście ma rację? Przecież oni na co dzień się tak nie zachowują- doszła do wniosku Perrie
- No przecież mówię, romans z Tommem już dawno zakończyliśmy, poza tym on ma Eleanor. Mówię, że przy ćpał- odparłem poprawiając ręcznik, który ten zboczeniec usiłował mi ściągnąć.-ogarnij się!!!
- Nie krzycz na niego rozwiążmy to na spokojnie- powiedział Zayn, a jego ręce niemiłosiernie się trzęsły.
W tym momencie miałem ochotę zadzwonić do Dadiego, ale był on teraz na występie Daniele, Niall, który zawsze miał łagodzący wpływ na wszystkich wyjechał na weekend z Emily. A Eleanor!!! Dlaczego wcześniej na to nie wpadłem, niby nie była ona, ani odpowiedzialna, ani nie działała uspokajająco niczym waleriana, ale to jego dziewczyna. Ona na pewno zna powód tego dziwnego zachowania
-Dobra, Zayn podajmy mu tabletki usypiające i załatwmy to jak narkotyki przestaną działać- zaproponowałem
- Głupku, przecież tabletki mogą mu zaszkodzić, a tak w ogóle to one same chyba zawierają narkotyki.- Powiedział Zayn odciągając ode mnie pasiastego i sadzając go na kanapie.
- To połóżmy go spać bez żadnych tabletek!!!- zirytowałem się.- mam to w dupie, chętnie bym stąd wyszedł, ale nie mam gdzie!!!!
- Chłopcy, spokojnie, Lou i tak już śpi- powiedziała Perrie kątem głowy wskazując na śpiącego

~Mia~

Kolejny nudny dzień, sprawa babci już nie była dla mnie taka trudna więc po ciężkich namowach brata i jego dziewczyny (Maksyma i Andrei) zdecydowałam, że pójdę z nimi do klubu. Chłopak miał tam dzisiaj występ, który decydował, czy zostanie w pracy.
Około 19.30 zaczęłam się szykować, zdecydowałam się na ten strój, a włosy rozpuściłam. Przejrzałam się w lustrze, wyglądałam całkiem ładnie więc dlaczego nadal nie mam chłopaka? A może nie chodziło im o wygląd tylko charakter?
Tej nocy wszystko się zmieni zamierzam zaszaleć i już nie powrócić do dawnej słodkiej Mii, która lubi kotki.
-Mia, jesteś gotowa??!!- usłyszałam krzyk Maxa, który wyrwał mnie z transu
- Tak już idę- wzięłam tylko torebkę pełną kosmetyków i zeszłam na dół

~Maksym~

Mia jakoś dziwnie się zachowywała, przed klubem gdy czekaliśmy na An dziewczyna kleiła się do każdego faceta przechodzącego obok. To nie było w jej stylu, nigdy nie umiała flirtować, a to co teraz robiła? W ciągu 5 min już całowała się z jakimś blondynem.
Przez występ mojego rywala siostra schlała się do nie przytomności, ale ignorowała mnie gdy mówiłem jej żeby już nie piła. I wtedy wywołali moje nazwisko, Sean (mój rywal) dostał 3 minutowe oklaski, a ja ruszyłem na scenę. Przywdziałem maskę szczęśliwego nastolatka i zacząłem śpiewać piosenkę którą sam skomponowałem. Kilka piosenek później nadszedł czas na singiel napisany przeze mnie i moją dziewczynę. Przez całe 4 minuty utworu patrzyłem się w Andreę, nie mogłem uwierzyć, że ta cudowna szatynka chce ze mną być.
  Po skończeniu piosenki uśmiechnąłem się i zlustrowałem wzrokiem całą publiczność, ale brawa nie nadchodziły.
  Minęło 10 sekund, 15, 20 i nic. Zaczynałem się już godzić z tą myślą że nie dostanę tej pracy. Już schodziłem ze sceny, gdy An zaczęła klaskać, później dołączyła do niej jakaś grupka plastików, starsze towarzystwo, pracownicy dyskoteki... Szeroko się uśmiechnąłem.
- Byłeś niesamowity!!!- wykrzyknęła rzucając się na mnie moje ramiona
- Dzięki, a gdzie Mia?- spytałem z troską
- Poszła do łazienki
- Ona jest schlana na trupa!!! Przecież na pewno nie trafi tu z powrotem!!!


~ Harry~

- Wow, fajna ta ostatnia piosenka- powiedział z zachwytem Niall, kończąc pokazywać nam zdjęcia z wyjazdu
- Też mi się podoba- skomentował Zayn
- No tak... może być- odparłem, miałem dość. Wszystko kręciło się w okół miłości (od autorki: piosenka o której gadali chłopcy to ,,They don't know about us" skomponowana przez An i Maksyma )- idę się wysrać bo już z wami nie mogę. Ciągle się wzruszacie, podziwiacie sztukę, chodzicie do kina i teatru ze swoimi dziewczynami. A ja tęsknie za chodzeniem do klubu żeby zaliczyć pojedynczą love story. Siedzicie jak jakieś chuje przy tym barze i sączycie drinki.
- Harry, jak się zakochasz to zobaczysz że miłość można okazywać inaczej niż wkładaniem fiuta.- Mądra rada wujka Liama
- No rzygam tęczą- odparłem i ruszyłem do łazienki. Zaczynałem żałować, że Lou został w domu. On zawsze umiał zabalować, oczywiście gdy jakaś dziewczyna zaczynała go całować odpychał ją.


~ Mia~

Ruszyłam do łazienki, znalazłam drogę bez problemu bo byłam tu już 1000 razy. Nie czułam się pijana. Po prostu skręciłam w korytarz, pchnęłam drzwi z trójkącikiem i weszłam do kabiny. Po załatwieniu potrzeby podeszłam do umywalki i umyłam ręce patrząc się ślepo w lustro. I wtedy w odbiciu zobaczyłam jakiegoś mężczyznę.
- Hahahahaah- roześmiałam się- chybba połmyliłęśś łazięuki-powiedziałam
- Nie sądzę- odparł chłopak- jesteś nieźle upita, może odwieść cię do domu?
-Z tobą pojadę wszędzie przystojniaku- odparłam i zaczęłam zbilżać się do niego
-Spokojnie, jesteś pijana, nie rób takich rzeczy, na pewno będziesz tego żałować

~Harry~

Kurwa, czy tylko ja mam takie zjebane życie??!?! Przecież ta dziewczyna to Mia!!!! Nie mogę jej przelecieć, to by było nie w porządku.
Ale może specjalnie ta sytuacja się zdarzyła? Może ktoś tam na górze stwierdził, ze to dobra okazja żeby mnie sprawdzić.
Pieprze to przelecę ją od przodu, od tyłu i jeszcze jej obciągnę. W końcu więcej mogę nie mieć takiej okazji.
- To co pojedziemy do mnie? - zapytałem seksownie
- Po co gdzieś jechać?- odpowiedziała zalotnie i wpiła swoje usta w moje
Pierwsze co poczułem to alkohol, dużo tego smrodu. Ale później gdy już się przyzwyczaiłem poczułem jej ciepłe wargi, były takie czułe, jej język poruszał się w naszych ustach tak namiętnie.
Dłońmi zacząłem błądzić po jej talii, w górę i w dół. W końcu zdecydowałem się i włożyłem ręce pod jej sukienkę. Miała jędrne uda, sexowne pończochy.
- Harry?- wypowiedziała przerywając pocałunek. Poznała mnie, szlag.
- Ja... przepraszam- zaczerwieniem się, zapewne wyglądałem jak pięciolatek przyłapany na podjadaniu słodyczy- nie chciałem żeby tak wyszło miałem cię odwieźć do domu, nie myśl, że jestem takim sukinsynem na jakiego wyglądam. Naprawdę nie miałem złych zamiarów...
- Jesteś sukinsynem ale...
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
I oto nowy rozdział, niestety są to wypociny, ponieważ Alex ma dużo nauki. A ja jestem dosyć nierozgarnięta co odbija się na moim pisaniu. Więc nie przedłużając
GRZECZNIE WAS PROSZĘ O 6 KOMENTARZY
Suzy& mentalnie Alex ;*



2 komentarze:

  1. No ba że mentalnie! Ale kolejny będzie genialny wiec macie się przygotować bo skarpetki wam pospadają :)
    Wasza jedyna w swoim rozdzaju - Alex

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chce mi się pisać komentarza... ale robię to dla was xD
    Ale jak już wcześniej pisałam - nie chce mi się, dlatego dodam tylko: :D fajny ten rozdział

    http://from-hatred-to-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń