sobota, 13 października 2012

2

Weszłam do klasy. Obecnie miałam fizykę która (delikatnie mówiąc) była najnudniejszą lekcją w szkole. Z hukiem postawiłam torbę na krześle które stało obok 3-osobowej ławki.
-A tobie co?
-Ta pizda mnie napadła w autobusie!
-Aaa to teraz rozumiem o co come on- (standawdowe słowo w naszy słowniku. Tłumacząc na normalny język znaczy "o co chodzi")-. Czyli miałaś poranną pogawędke przy której nastawiłas się buntowniczo do otaczającego cię świata.
-Dokładnie - odezwałam się i wyszczerzyłam

~Andrea~

Po chwili zabrzmiał dzwonek a do sali wkroczyła nasza nauczycielka od fizyki. Ta baba była wredna. Już na pierwszej lekcji popisała się swoją mądrością czyli "Nie podawajcie mi swoich imion bo ja i tak ich nie zapamiętam". Teraz jesteśmy w 2 klasie a ona zwraca się do nas "Ty w zielonym sweterku" albo "ty blondi z tipsami". Eh...
-Wyciądamy karteczki - powiedziała a my zrobiliśmy mine z typu
  Ja rozumiem że jesteśmy w "dobrej szkole" ale to już przesada! Przecież na ostatniej też była i dwie lekcje temu, też.

-Ale prosze pani! - zaczeliśmy jęczeć
-Bez dyskusji!!!
No więc napisaliśmy tą denną kartkówke. Niby jesteśmy klasą dla kujonów ale no wiecie.. Aż tak pokręceni nie jesteśmy.
  Kiedy lekcja się "rozkręciła" a reszta mojej kochanej klasy słuchała tej jędzy, ja wymyślałam kolejne słowa piosenki. Na fizyce zawsze miałam wene. To się zaczęło już na pierwszej lekcji i wtedy napisałam pierwszą piosenkę. A ja nigdy w życiu nie pisałam piosenek!!!
  Zaczęłam stukać w ławke wymyślając przy tym kolejne słowa i przy okazji zapisując je w zeszycie.

"Czas mija zbyt szybko,
Wymyka się spod rąk..."
 
Tak bardzo sie wczułam w tą piosenke że prawie nie zauważyłam że lekcja się skończyła
-ANDREA! - wydarły się dziewczyny - Już po dzwonku
W pośpiechu zebrałam swoje rzeczy i pobiegłam pod następną sale. Oczywiście musiał być to francuski. Dziewczyny miały fajnie bo one wybrały chyba hiszpański.. Eh..
-Bonjur - do sali weszła nasza pani
-Bonjur madame - odpowiedzieliśmy
-Na początku lekcji przepytam kogoś z podstawowej wiedzy - mruknęła pod nosem i zaczęła wodzić palcem po liście w dzienniku - Burke!
Spojrzałam na nią. Uśmiechała się chytro. Wstałam ale nogi się podemną ugięły. Jeszcze raz podjęłam tą prube i podeszłam do tablicy
-Andrea, ca va?
-Oui, ca va merci! Et toi?
-Oui, merci...
 -Andrea, comment ca s'ecrit?
-Ca s'ecrit A majuscule n,d,r,e,a
-Oui.. - no chyba wiem jak sie pisze moje imie więc po co mi potakuje?! - A jak powiesz "dowidzenia"?
-Au revoir
-Dobrze. Piątka chociaż powinna być czwórka za to że zamias.. a nieważne...

Od autorki:
Tłumacząc rozmowe
-Dzieńdobry!
-Dzieńdobry pani!
-Andrea, co u ciebie/ jak sie czujesz
-Tak, wszystko dobrze a ty (tu był błąd bo powinna powiedzieć "wu" czy jak sie to tam pisze)
-Tak.. dziękuje. Przeliteruj swoje imie
A duże n,d,r,e,a. Dowidzenia
  Pytanie Ca va to pytanie takie jak w angielskim np. How do you do?

Siedziałam na lekcji i słuchałam co ona mówi. W końcu nas wypuściła.
-I jak było? - spytała Mia
-Dobrze. Dostałam piątke.
-Super - ucieszyły sie obie
Dzień minął a ja wróciłam do domu. Byłam padnięta ale musiałam jeszcze odrobić lekcje.

Godzina 16.35
Odrabiałam właśnie chemie na jutro. Normalnie niewykonalne zadanie kiedy usłyszalam pukanie
-Prosze - krzyknęłam nie odrywając wzroku od zeszytu
-Cześć - usłyszłam cichy głos na który mimowolnie się uśmiechnęłam
-Maksym - pisnęłam i rzuciłam sie na chłopaka.
Kiedy to zrobiłam, on nie zdążył się przygotować na o i runęliśmy na ziemie.
-Wariatka
-Zakochana wariatka - odpowiedziałam przy czym pocałowałam go delikatnie w usta
-Yhm - mruknął
-Co się dzieje? - spytałam podnosząc się z niego i siadajac na łóżku
-Znów pokłuciłem się z tatą. - dosiadł się koło mnie
-O co tym razem?
-O wszystko. Dziś bardzo konkretnie mi wygarnął co o mnie myśli - spuścił głowe - a dokladniej że jestm nic nie wartym, beznadziejnym...
-Przestań! Gdybyś był taki jak mówi twój ojciec to już dawno bym z toba zerwała
-Miła jesteś - mruknął
-Oj przecież wiesz że żartuje - przechyliłam głowe tak by spojrzeć w jego oczy - no nie obrażaj się
-Nie obraże się nawet gdybym chciał - odpowiedział i mnie przytulił - kocham cię - usłyszałam a w moich oczach pojawiły się łzy
Odsunęłam sie od niego i spojrzalam prosto w oczy
-Co się stało - spytał, wyraźnie zaniepokojony moją zmainą
-Wiesz że powiedziałes mi to pierwszy raz od kąd zaczęliśmy sie spotykać?
-Wiem i szczerze żałuje że mówie ci to tak rzadko.....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak więc to 2 rozdział. Troche się nad nim męczyłam ale w końcu go napisałam. Mam nadzieje że sie podoba a na następny poczekacie aż Suzy w końcu ruszy swoje leniwe dupsko i cos napisze
Alex

3 komentarze:

  1. Zajebistość! Nie no, mega! Zaczyna się świetnie!

    http://from-hatred-to-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Końcówka słodka. Rozdział genialny. Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo jakie słodkie. A rozdział mi się bardzooo poobał :) No i pisz dalej zaczyna się ciekawie :P

    OdpowiedzUsuń